Ot dużo mówi , nieustannie mówi , zawsze była gadatliwa choć wielokrotnie potrzebowała tłumacza . Tak dla przykładu : została z tatą w domu z uwagi na przerwę wakacyjną w przedszkolu , urządzali sobie wiele pogadanek z większości wychodzili obronną ręką ale były i takie :
- Chce jatejka .
- Co to jest jatejek ?
- No jaa-tee-jek!!
- Ale co to jest bo nie rozumiem.
- Długi jak noga i do jedzenia .
- ???
WAFELEK ( mama od razu wiedziała :) :) :) )
Następna rozmowa pachnąca jeszcze wczorajszą kolacją . W rolach głównych znowu tata i Ot
- Co zjesz Ot na kolację ?
- Koćta.
- Co to jest chlebek ?
- No wytłumaczę Ci . yyyy... Nie yyyy..... nie yyyy... nie
- To jest kotek ?
- No co Ty tata żartujesz kotka się nie je.
- To co to jest koćt ??
Chodziło o tosta , też bym załapała . Matki mają porozumienie bez barier.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz